Policjant uratował 77-latkę z płonącego bloku w Zamościu

Wczoraj późnym popołudniem w jednym z bloków przy ulicy Szymonowica w Zamościu doszło do dramatycznego zdarzenia. Pożar wybuchł w mieszkaniu na parterze, a dym szybko rozprzestrzenił się na klatkę schodową, powodując panikę wśród mieszkańców. Okoliczności zdarzenia były niejasne, a zagrożenie poważne, ponieważ nie było pewności, czy ktoś został uwięziony w płonącym lokalu.

Szybka reakcja policji

Na miejsce jako pierwsi dotarli funkcjonariusze z Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego. Spotkali się z grupą mieszkańców, którzy zdążyli opuścić budynek o własnych siłach. Po upewnieniu się, że nikt z ewakuowanych nie potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej, policjanci przystąpili do działania. Starszy sierżant Aleksandra Czop podjęła próbę wejścia do płonącego mieszkania, by sprawdzić, czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Niestety, gęsty dym uniemożliwił jej dotarcie dalej niż do przedpokoju.

Pomoc w ewakuacji

Równocześnie sierżant Adam Lubaś udał się na wyższe piętra budynku, aby upewnić się, że wszyscy mieszkańcy bezpiecznie opuścili blok. W trakcie sprawdzania znalazł starszą kobietę, która nie była w stanie samodzielnie się ewakuować. Policjant natychmiast pomógł jej opuścić zadymiony budynek. Na szczęście 77-latka nie odniosła obrażeń i nie potrzebowała hospitalizacji. Sierżant Lubaś, niestety, trafił do szpitala z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla, ale jego stan szybko się poprawił i został wypisany do domu.

Źródło zagrożenia

Po opanowaniu sytuacji ustalono, że pożar wywołało pozostawienie garnka z potrawą na kuchence elektrycznej. 69-letni mieszkaniec opuścił mieszkanie, zapominając o gotującym się jedzeniu. Po powrocie zastał swój dom w płomieniach, a przed budynkiem ewakuowanych sąsiadów. Mężczyzna był trzeźwy, a jego nieuwaga stała się przyczyną dramatycznych zdarzeń. Dzięki szybkiemu działaniu służb ratowniczych nikomu z mieszkańców nic się nie stało.

Powrót do normalności

Po ugaszeniu pożaru strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu przystąpili do oddymiania budynku. Wkrótce mieszkańcy mogli powrócić do swoich mieszkań, z wyjątkiem 69-latka, którego lokal został poważnie zniszczony i musiał on znaleźć tymczasowe schronienie. Łącznie ewakuowano sześć osób, w tym kobietę, której pomógł sierżant Lubaś. Obecnie trwa ustalanie szczegółowych okoliczności tego zdarzenia.

Źródło: Policja Lubelska